Miasto oszalało. Ulicami popłynęły tłumy. Załopotały chorągwie. Zabrzmiały mowy.
Zdyszane pośpiechem dnie lecą, niosąc coraz to nowe wieści.
— Francja z Niemcami.
— Anglia.
Mapa płonęła.
A my? A Polska?
Nakreślone niegdyś przez Stasia ołówkiem na mapie państwo polskie pali się trzema różnymi kolorami.
Z kimże jesteśmy? Przeciw komu? — Jest gorzko.
— Przeciw wszystkim trzem! — buntuje się gorąca pewność.
— Z każdym, byle o Polskę! — zapada postanowienie.