Swoi
Stali przy wozie gromadką, badając Griszkę.
— Co wiozłeś?
— Generalski tabor.
— Skąd?
— Ze Lwowa.
— Ale? — odzywają się niedowierzające glosy.
— Jej Bogu! — klnie się Griszka.
— Ej, chłopcy! — mówi wesoły, rozkazujący głos — a zajrzeć tam do jakiej skrzyni.
Nasza skrzynia najbliższa i odbita. Ktoś odrywa do reszty deskę.