Ja przyglądam się dzieciom, badam otoczenie i staram się zapoznać ze wszystkim.
Miło jest. Tak. Stanowczo, będzie mi tu dobrze. Trochę tylko ta rola małpy...
Ale sama Hala zniechęca się do tego wkrótce.
Woła brata.
— Abo co? — odzywa się, nie podnosząc głowy od warsztatu Staś.
— Chciałam z tobą porozmawiać poważnie!
— Ho, ho! — zdziwił się trochę ubliżająco.
— O Misiu.
— A! — zwrócił honor. — Słucham.
— Widzisz, Stasiu — zaczęła Hala, nie zważając na lekceważący ton brata — bo ja bym chciała, żeby Miś był zupełnie jak mój syn.