Bezpośrednio po przyjeździe spotkały się z nami.
Jakąż rozkoszą był mi ten chwilowy u nich wypoczynek.
Zasłużony! Rozbłysk między wczorajszą a jutrzejszą burzą. Powtórnie z Zosią przeżywane dzieciństwo.
Mała ma raj na ziemi.
Nazywa Halę Mamahalą i istotnie znalazła w mojej pani małą, troskliwą mateczkę.
Patrzę z radością na to szczęście, którego jestem poczęści sprawcą, i jestem z siebie rad64.
Dwom jasnowłosym główkom tak dobrze u macierzyńskich kolan!
O zmierzchu płyną nieskończone bajki.
Zapomina się o świecie, o wojnie...
I tylko czasem zakłuje niespodzianie natrętna, niespokojna myśl: