— Obróżkę byś chciała?
— Tak! Mój złoty! I napisze się na obróżce:
„Miś Niedźwiedzki, Lwów, adres i rok 1910”.
— Pięćsetna rocznica Grunwaldu. Ładny rok urodzenia.
— A widzisz! I zrobi się obróżkę i będzie bal. Dobrze, Stasiu! Co? Zrobisz? Zrobisz obróżkę?
— Ma się rozumieć, że zrobię — zgodził się uroczyście Staś, biorąc mnie z rąk siostry. — Będzie mu nawet bardzo do twarzy. Tylko że mam jeszcze dużo roboty dla zastępu — no i lekcje. A wiesz przecie, co to znaczy, jak się jest skautem7.
— Wiem, Stasiu, wiem To znaczy, że musisz spełniać obowiązki i że na twoim słowie można polegać, jak na Zawiszy — recytowała Hala, tańcząc jednocześnie ze mną naokoło stołu. — Misiu, żebyś wiedział: Twój pan jest skaut i przyrzekł ci obróżkę. I liczymy na niego, jak na Zawiszę8. Tego, co to był pod Grunwaldem. Ach! ty nic nie wiesz! Ja ci to wszystko opowiem.
— To ty będziesz Misia uczyć historii? — zaśmiał się Staś.
— Ma się rozumieć! — Wszystkiego! Wszystkiego! Przecież to mój syn.
— I ucałowała Stasia, a potem mnie.