Przygniótł mnie ręką. Mruknąłem groźnie, krótko.
Roześmieli się obaj.
— Kolossal73! — zachwycał się artylerzysta, zmuszając mnie do wydawania coraz nowych odgłosów. — Umarłego by rozśmieszył!
— Jak ci się tak podoba, to go weź — zaofiarował Prusak.
— Co mi po nim?
— Weźmiesz go z sobą na balon.
— Chyba by zrobić z niego jaki użytek — namyślał się chwilę — przymocować mu do obróżki kompas albo mapę. Bo tak... Nie warto.
— Zrobisz, jak zechcesz. Mnie i tak tu nic po nim. Wstyd nawet z takim głupstwem się wozić.
— Zgoda. Dziękuję — Potem odeślę go siostrzeńcom do domu.
Masz tobie los!