W starym parku

W odwiecznym parku opuszczona

Mała sadzawka wiecznie śpi

I pleśń powleka ją zielona

Od długich dni...

Raz nad jej mętem długom stała,

Gdy w blasku dyszał cały park:

Rzekłbyś, że żyje, drży i pała

od ech i skarg.

Wszystko rozkwita w blasku słońca,