Rozmazały ją koła, obcasy...

Chłopiec z cukierni lizał palce po biskwitach.

Państwo za wielką szybą jedli ananasy.

Pani mówiła panu: — Jutro nie przyjadę... —

Przyszedł łysy, parszywy pies

I zaczął lizać

Lepką, słodko-kwaśną marmoladę.

Deszcz

Motto:

«Oh, le bruits de la pluie...»