Poszli ludzie. Pojechały landa.

Samochody. Karety. Mail-coache.

Długa kołopędna girlanda

Po nieznanej, linijnej wytycznej...

Z akacji opadały białe, ciężkie płatki...

Na rogach dyskutowali jeszcze długo

O sytuacji politycznej.

W drukarniach układali nadzwyczajne dodatki...

Została czerwonawa plama na asfalcie.

Konie ją rozniosły na kopytach.