Dużo lepkiej, brunatnawej krwi.

Jakaś dama fiołkowo-biała

Powiedziała: «Fi!»

I zemdlała.

Wsadzili. Odjechali.

Każdy cisnął się. Każdy chciał zobaczyć z bliska.

Policjant urzędowym tonem, dla formy,

Poprosił nie robić zbiegowiska.

Tramwaj ruszył z dzwonieniem, zgrzytaniem.

Potoczyły się dorożki, platformy.