I patrzy... —
Białe rozczochrane łóżko.
Rozrzucone części garderoby.
Pod łóżkiem nieodzownie zwykły sprzęt złowonny...
Na spoconym czole prostytutki
Spoczęły w ciszy tingl-tanglu
Palące usta Madonny.
[Intermezzo]
Zielone są ręce moje,
i zielone są oczy moje,