Zostawili SAMĄ, zupełnie SAMĄ...

Samą jedną na uboczu.

Nosze stały szeregiem nieruchome, nakryte.

Noga przy nodze.

Z kąta błysnęła para zielonkawych oczu...

Jedna... Druga...

Wpatrywały się długo, badawczo...

Coś szeleściało po mokrej kamiennej podłodze...

Na górze paliły się lampy.

Chodnikiem wlókł się jakiś pijany robotnik,