Chory patrzył na Sołomina w milczeniu.
— Jak się nazywasz?
— Sołomin.
— Żarty zachciało ci się, bratku, stroić. Czemu nie, podowcipkuj. Ja ci, psi synu, pokażę żarty! Skąd znasz moje nazwisko? Mów, jak ci się pytam! Skąd mnie znasz?
— Nie znam cię wcale i znać cię nie chcę.
— Skąd znasz moje nazwisko?
— Nie znam twojego nazwiska.
— Powiedziałeś przed chwilą: Sołomin.
— Nazywam się: Sołomin.
Rotmistrz ze zdumienia opuścił rękę z naganem.