w zaźeleńonej słonecznej stolicy

spacerowały po trotuarah kobiety dźeći i żołńeże,

gdy nagle

z buhającej aorty pszeczńicy

bęben udeżył.

szli kolumnami,

za rogiem ginęli

szereg za szeregiem rytmiczny i twardy

na pierśah szarych, żołńerskih szyneli,

jak kwiaty,