odbiera rozedrgane, dzwońące depesze

i rozmawia iskrami z londynem

że wyrosły już, zagrażając zagładą

światu

czerwone ręce proletorjatu.

a wieczorem

z czarnego oszalałego miasta,

z katedry,

ćemnymi zaułkami wśrud śpiewuw i świstu

w pole płaszcza kryjąc tważ