od śńeżnyh tundr do portu w sidney

widzę rozlane wasze żesze.

gdy w polah czarne ćeńe tańczą,

splątane w jeden długi łańcuh,

do miast spełzaće śę szarańczą,

śadaće ćiho w progah dżwi

czuwać nad zdrowym snem mieszkańcuw,

kturym śę wtedy w snah

majaczą

kałuże czarnej, tłustej krwi.