Prozowierszem

Od zielonej lampy

na białym obrusie

kładą się półkola

ekstatyczne.

Chryzantemy milczą.

Pianino słucha.

Biały mops na pomarańczowym taburecie.

Granatowe niebo jest usiane gwiazdami, jak sztandar amerykański.

Z okna trzeciego piętra wyjrzał lunatyk i nie spotkawszy księżyca wrócił w łoże małżeńskie, jak przyzwoity obywatel.