«A cóż ci to, Maryś, co ci,

że ci w oczkach się markoci,

że ci jakoś oczki puchną,

co przemówisz z którą druhną?

A czy cię kto, Maryś, urzekł,

czy żałujesz swoich nóżek,

że nie tańczysz tak, jak drudzy?

Przecie twój dziś ślub, nie cudzy».

Padał deszcz. Płakał deszcz.

Szumiał wiatr pod lasem.