jak po lodzie jak te kundle

biegły za nim truchtem.

Jak go wiedli bagnem,

tym, co śmierci dar ma,

wyszli wilcy, zjedli w lesie

jednego żandarma.

A jak z nim mijali

ten uschnięty modrzew,

popędzały go żandarmy,

mówiły mu: «chodźże!».