W białe noce, od rżysk8 i gumien9,

porośniętych i mchem, i mgłą,

pozbierałem tę pieśń, jak umiem,

i przynoszę skrwawioną i złą.

Rozhuśtała już jesień tysiącem batut,

krzywe wierzby nad stawem w takt żabich gam.

Na ostatni fałszywy czerwienny atut

dzisiaj w durnia ze śmiercią gram.

Może jutro już przejdzie traktor

po tych polach jak łaty płacht,