przyjdzie zmierzch — czarnobrody faktor10

weźmie ziemię w swój czarny pacht11.

I na dziesięć mil wkrąg12 czy na sto,

kędy łan się pod sierpem kładł,

wstanie wielkie kamienne miasto,

nieprzejrzany, sześcienny sad.

I gdy znowu się noc rozgwiezdni

w białej mszy księżycowych plam,

będą zwisać nad ścieżką jezdni

ciężkie jabłka łukowych lamp.