kazał pan go bić kijami,

łańcuchami okuł.

Siedzi, siedzi, wiosny czeka.

Dzień już za dniem brzydszy.

Zupę z pomyj jadł na wilię58,

na święcone — wszy trzy.

W sadzie drzewa grube,

w bożym lesie grubsze.

Nie wypędzić życia z chłopa,

jak się przy nim uprze.