Przyszły ciepłe wiatry mołdawskie, nadciągnęła ta ogromna żółta monotonia, to słodkie, jałowe wianie z południa. Jesień nie chciała się skończyć. Jak bańki mydlane wstawały dni coraz piękniejsze i eteryczniejsze i każdy wydawał się tak do ostatnich granic wyszlachetniony, że każda chwila trwania była cudem przedłużonym nad miarę i niemal bolesnym.
W ciszy tych dni głębokich i pięknych zmieniała się niepostrzeżenie materia listowia, aż pewnego dnia stały drzewa w słomianym ogniu całkiem zdematerializowanych liści, w krasie lekkiej jak wykwit plewy, jak nalot kolorowych confetti17 — wspaniałe pawie i feniksy, które wstrząsnąć się tylko muszą i zatrzepotać, ażeby strącić to świetne, lżejsze od bibułki, wylinione i niepotrzebne już pierze.
Przypisy:
1. miazmaty (daw.) — wyziewy rozkładającej się materii organicznej. [przypis edytorski]
2. delirium — zaburzenia świadomości połączone z halucynacjami. [przypis edytorski]
3. armada (daw.) — flota wojenna. [przypis edytorski]
4. butwieć — rozkładać się wskutek oddziaływania powietrza i wilgoci. [przypis edytorski]
5. werniks — substancja na bazie żywicy, którą pokrywa się powierzchnię obrazu. [przypis edytorski]
6. kawalkada — poruszająca się razem grupa jeźdźców. [przypis edytorski]
7. smagły — ciemny, o oliwkowym odcieniu (zazw. o skórze, twarzy itp). [przypis edytorski]