„Tylko pani Curie, która po wynalezieniu polonu i aktynu trafiła samorzutnie na ślad radu, zawdzięcza ludzkość epokowe odkrycie” — krzyczy obóz przeciwny.

A praca pp. Curie nie może być podciągnięta ani pod rodzaj męski, ani pod żeński: jest jedna, bezpodzielna, jak bezpodzielny być musi każdy wysiłek, gromadzący po linii napięcia swego wszystkie sobie podobne, aby — przy ostatecznej mecie — ręką tego, co stał się narzędziem cudu, wybić w murze niewiedzy białe okno poznania32.

W dziejach ludzkości była chwila, kiedy — mistycznym kwiatem agawy, który każe czekać na siebie wieki — wybujała umysłowość kobieca.

Katarzyna Cornaro, Ysotta Malatesta, Emilia Pia, Cecylia Gonzaga, Izabella d’Este, Weronika Gambarra, Izabella z Kordowy, Julianna Moreli, najuczeńsze z niezliczonego zastępu kobiet Odrodzenia, po dzień dzisiejszy świadczą, że tylko odpowiednich warunków trzeba, aby z kurzej ślepoty otrząsnął się umysł niewieści.

W XVI w. we Włoszech kształcono dziewczęta na równi z chłopcami pod kierunkiem jednych i tych samych mistrzów. Uniwersytet stał dla kobiet otworem. Zapraszano je do udziału w rozprawach, liczono się z nimi, notowano skrzętnie śmiałe, bujne ich sądy.

Czy uderzyła wówczas jakimkolwiek rysem odrębność intelektu kobiecego?

Za największy zaszczyt uważały sobie filozofki, artystki, poetki i mówczynie doby ówczesnej pochwałę, że posiadają „męski umysł”.

Już w XIII w. słynna bolońska doktorka teologii, która miewała kazania i wykłady uniwersyteckie, chwalona była przede wszystkim z powodu „męskiej siły wymowy”.

Novella d’Andrea, mistrzyni prawa kanonicznego i Magdalena Buonsignori były prawniczkami „o męskim dowcipie”. Ysotta Nogarolla, Isakretta Monti i Emilia Brembati, których wymowa przyciągała tysiące słuchaczy — wszystkie te uczone profesorki kładły główny nacisk na to, aby „zaimponować męskim umysłem”33.

Dążność do umężczyźniania intelektu kobiecego powrotną falą odbiła się w pierwszych etapach uniwersyteckiej pracy kobiet.