Wybitną działalność rozwinęła w 1928 r. jako skarbniczka Komitetu Wykonawczego przy organizowaniu Pawilonu Pracy Kobiet na terenie PWK w Poznaniu. Przyczyniła się również do wskrzeszenia Kolonii Letnich dla Kobiet Pracujących w Maryninku (Brwinów), założonych przez śp. Rozalię Brunerową, prowadzonych obecnie przez p. Helenę Ruśkiewiczową, a zburzonych w swoim czasie skutkiem działań wojennych.
II. Grupa uczonych
Maria Skłodowska-Curie
To żywe świadectwo prężności geniuszu twórczego kobiety — przez samą zjawę84 swoją rozcięło węzeł gordyjski sprawy kobiecej.
Nikt już nie powie: „Umysł kobiety sięga obok, nigdy do dna wiedzy”. Bo kobieta właśnie wydarła ziemi najgłębszą tajemnicę: może duszę, może intelekt, może motor życia — światło, które świeci i nie gaśnie — wieczność.
Nad czym biedziła się ludzkość, tego dokonało cichutkie niegdyś, zamknięte w sobie, jasnowłose, niebieskookie polskie dziewczątko, któremu wróżki wsunęły na palec pierścień zaczarowany.
Życie wielkich ludzi bywa jak bajka. Tylko w bajce pierścień czarodziejski obraca się nagle i szary Kopciuszek sam nie wie, kiedy staje w olśnieniach pałacowego przepychu. A mędrzec po latach znoju, męki, wytrwania dochodzi do swoich Sezamów i nie zatrzymuje się, bo iść musi wciąż dalej, a dalej, szukać, nieść ludzkości pełne ręce nowych darów.
Marię Skłodowską pamiętam za lat jej bardzo młodych. Wiecznie zamyślona, błękitnymi oczami szukała prawd swoich w sobie. Zdawało się, że nie widzi, nie słyszy nic dokoła.
Chodziłyśmy równocześnie na prywatne wykłady historii filozofii Adama Mahrburga85. Miała kajecik. Notowała trochę sennie, od niechcenia, ot, jakby tak sobie. Jednak skrypty jej, nie stenograficzne, były najdoskonalszym, prawie dosłownym streszczeniem wykładów i przechodziły, podziwiane, z rąk do rąk.
Miała wtedy może lat 18. Marzyła o uniwersytecie, ale pierścień wróżek nie poruszał się na palcu. Oczy tylko patrzyły w głąb siebie i szukały prawd swoich. Aż znalazły trzy: