Za pracę dla Legionistów otrzymała nasza działaczka Odznakę Zasługi Samarytańskiej Za trudy, poniesione w czasie wojny ukraińskiej — Krzyż Obrońców Lwowa.
W 1921 r., po skończonej wojnie i zwycięskim odparciu bolszewików z Polski, gdy naród wracał do pracy pokojowej, nawiązała p. Tomicka stosunki z Klubem Politycznym Kobiet Postępowych w Warszawie (przewodnicząca dr Budzińska-Tylicka) i założyła oddział jego we Lwowie.
Niestety, po dwóch latach warunki jej życia ulegają zasadniczej zmianie. Złożywszy przewodnictwo w ręce pp. M. Jaworskiej i H. Ceysingerówny, usuwa się na razie od pracy publicznej. Wraca do niej w 1926 r., przeniósłszy się na stałe do Krakowa, gdzie zakłada znowu Klub Polityczny Kobiet Postępowych, który przestał istnieć we Lwowie. Zdobywa w „Nowej Reformie” stały dodatek do pisma „Głos Kobiet”, który staje się organem dzielnej propagandy. W grudniu 1928 r. Klub przyłącza się do Związku Pracy Obywatelskiej Kobiet pod przewodnictwem p. Tomickiej.
W ostatnich czasach powstało Krakowskie Koło Międzynarodowego Stowarzyszenia Kobiet z Wyższym Wykształceniem. P. Tomicka wchodzi do niego jako zastępczyni przewodniczącej i rozwija działalność w kierunku zbiórki książek, broszur, katalogowania ich i wysyłki na wystawę intelektualnej pracy w Nowym Jorku, aby po skończonym pokazie przeszły na własność Polonii amerykańskiej.
*
Żywy umysł otworzył przed naszą społecznicą pola szerokich zainteresowań. Wybitna intelektualistka, daje się ponieść zagadnieniom, które już same w sobie mogłyby wypełniać dni pracowite. Studiuje najwybitniejszych autorów polskich i obcych. Poświęca im książki, wydawane pięknie, nacechowane kultem, nie ślepym, nie zasugestionowanym z zewnątrz, ale opartym na podłożu głębokiej refleksji, na przemyśleniach i wtajemniczeniach dostępnych tylko dla tych, co umieją kochać przedmiot swych dociekań.
Zajęli J. Tomicką nade wszystko Żeromski i Konopnicka. Im też poświęciła lwią część studiów swoich analitycznych. Ostatnią książkę148 zajął w znacznej części Berent i porównanie powieści jego Żywe kamienie ze starszą o lat 90 Notre Dame de Paris Wiktora Hugo. A wgłębienie się i wczucie w prace obu autorów wywołało ciekawe rozważania na temat Żywych kamieni w ogóle — pomników, tych „towarzyszy i powierników dążącego wzwyż człowieka”, „światła, wypracowanego przez rasy zamarłe”, światła, które płonąć musi wieczyście...
Żywy, barwny felieton o pomnikach, rzucony na szpalty dziennika, ocalał w książce. Ale zaginęła lwia część innych.
Dużo podróżowała, wiele widziała J. Tomicka i co najciekawsze, nowe konieczności chwili rada była zawsze przenieść do kraju. Stąd szkice jej, wspomnienia z wycieczek mają znaczenie już nie tylko sprawozdawcze i wrażeniowe, ale zaciekawiają z punktu widzenia społeczno-kulturalnego o podkładzie gorącego patriotyzmu.
Po wybuchu wojny przestała podróżować i oddała się już tylko pracy społecznej. A w chwilach darowanych samej sobie zgłębia twórczość rodzimą i obcą, poddając ją misternej, niekiedy iście benedyktyńskiej analizie, zawsze pod kątem uzasadnionych osądów.