Już w XVI w. Andrzej Glaber z Kobylina i Łukasz Górnicki domagali się prawa kobiet do nauki. Głosy ich były tym pierwszym młotem, który uderzył w mur tradycji, żeby odezwać się powtórnie w XIX stuleciu dopiero.
„Młodzi”, zgromadzeni dokoła „Przeglądu Naukowego”, redagowanego przez Edwarda Dembowskiego i Hipolita Skimborowicza, w latach czterdziestych gorąco popierali żądania entuzjastek, domagających się niezależności kobiet, dopuszczania ich do wyższej nauki, zniesienia przymusu rodzinnego, zwalczania podwójnej moralności itp.
W 1873 r. powstała epokowa książka Edwarda Prądzyńskiego O prawach kobiety, bardzo kompromisowo żądająca postawienia nas na liście wyborczyń, ale silnie i twardo opierająca wyzwolenie kobiet na gruncie ekonomicznym. W tym samym czasie poparli ruch kobiecy młodzi pozytywiści, mimo iż pierwszy rzecznik tej doktryny u nas, Józef Supiński, był przeciwnikiem emancypacji. Gdy w 1880 r. padło z ust Kuczalskiej-Reinschmit hasło pełnego równouprawnienia, cała prasa postępowa stanęła za nim. Adam Wiślicki w „Przeglądzie Tygodniowym”, Marian Bohusz w „Głosie” otworzyli na ścieżaj wrota krzykom bólu i krzywd, świtom nowych potrzeb i spowiedzi nowych dusz kobiecych.
Na wyżyny jednego z najpoważniejszych zagadnień społecznych dźwignęli kwestię kobiecą u nas Piotr Chmielowski, Aleksander Świętochowski, prof. dr Benedykt Dybowski, Ludwik Krzywicki, Stanisław Posner, red. Stanisław Kempner.
Chmielowski w doskonałej książce Autorki polskie XIX w. dał pierwszą wyczerpującą monografię ruchu kobiecego u nas po ostatnie, jeszcze nieuwzględnione hasła pełnego równouprawnienia.
Świętochowski uważał sprawę kobiecą za jedno z zagadnień, od rozwiązania których zależy zupełny przewrót w systemie moralności. Stanowisko swoje zaznaczył w świetnych odczytach O wyższym i średnim wykształceniu kobiet, drukowanych w „Przeglądzie Tygodniowym” (1873 r.), a później w referacie, wygłoszonym na I Zjeździe Kobiet Polskich w Warszawie 1907 r., drukowanym w „Prawdzie” (czerwiec 1907 r.) i w „Nowym Słowie” (zeszyt 14–15, rocznik V).
Jako ogniwo w łańcuchu ogólnych dążeń do wyzwolenia uważa sprawę kobiecą L. Krzywicki. O ile Świętochowski uznaje w niej jednak pobudki ideowe, o tyle Krzywicki opiera ją na podłożu czysto ekonomicznym, nadając hasłom ideowym znaczenie co najwyżej latarki, przyświecającej ruchowi wywołanemu „na przekór kobiecie” wirem nowych potrzeb i przełomów życiowych.
W 1897 r. na rzecz gimnazjum żeńskiego w Krakowie ukazała się praca dr. B. Dybowskiego O kwestii tzw. kobiecej ze stanowiska nauk przyrodniczych, jeden protest namiętny przeciwko egoizmowi mężczyzn, którzy od wieków wchłaniają indywidualność kobiety wbrew prawom przyrody, stawiającej organizm żeński zawsze na czele samodzielnego rozwoju postępowego, nawet wówczas, gdy organizm męski schodzi do roli pasożyta. O ciekawej tej książce prawie nie było wzmianek w prasie i przeoczyła ją czytająca publiczność.
Do gorliwych rzeczników równouprawnienia należeli w ciągu ubiegłego ćwierćwiecza: prof. Adrian Baraniecki, założyciel wyższych kursów dla kobiet w Krakowie, i Edward Łojko, który w 1884 r. zapisał 20 000 rubli na stypendium dla studentek warszawskiego uniwersytetu (suma, która ze względu na zamknięty dla kobiet uniwersytet, nie mogła być przyjęta i zdaje się, mimo starań, nie została wywindykowana od rządu rosyjskiego).
Sprawę kobiet podnosiło w ciągu lat 40 przed wojną kilkanaście organów m.in. poza „Prawdą”, „Przeglądem Tygodniowym”, „Głosem” M. Bohusza — „Ogniwo” Stanisława Posnera, „Kultura” Pietkiewicza, „Kultura Polska”, „Sfinks”, „Wolne Słowo”, „Kurier Lwowski”, na łamach którego toczyła się w 1908 roku gorąca akcja w celu zapewnienia kobietom pław wyborczych i poparcia kandydatury M. Dułębianki na posłankę do Sejmu., „Myśl Niepodległa” Andrzeja Niemojewskiego, który w jednym z powojennych numerów złożył hołd polskim działaczkom, pisząc: „W chwili tak przełomowej jak ta, dzięki której powstała Rzeczpospolita Polska, kobieta nasza nie siedziała z założonymi rękami. I nie było tak, iżby mężczyznę doganiała lub przeganiała. Obyło się bez rywalizacji płci. Tylko po prostu zatarła się różnica pomiędzy mężczyzną a kobietą, gdy chodziło o czyn piękny, myśl wielką, sprawę narodową”.