Mąż ma prawo zmusić żonę do towarzyszenia mu wszędzie, na stałe lub chwilowe miejsce zamieszkania. Żona obowiązana jest milczeć i słuchać. Nierozerwalność małżeństwa ciąży tylko kobiecie: mężczyzna, dzięki paragrafom o dochodzeniu ojcostwa, może mieć żon pobocznych, ile zechce; nie grozi mu odpowiedzialność ani przed prawem, ani przed opinią, mającą wyrazy potępienia tylko dla skrytej poligamii kobiety.
Sto lat jęczy pod jarzmem dyktatorskiego kodeksu kobieta Francji, Belgii, Hiszpanii, Portugalii i... nasza polska, ta z Królestwa...
Znieść je?
Wyzwalająca się Ewa staje u podnóży trybun publicznych, chce zabrać głos, chce powiedzieć, co ją boli, wskazać na rany swoje odwieczne. Spycha ją upór, zaciekłość, przemoc władztwa, które nie chce podziału.
W dziejach świata nie było ołtarzy, których by krwią swoją męczeńską nie zlała kobieta. Fabiola74 czy Hypatia75, Karolina Corday czy Platerówna — każda z nich za ideę z czołem podniesionym szła na śmierć.
„Jeżeli kobiecie przysługuje prawo do szafotu, to tym samym winna zdobyć prawo i do trybuny...” — wołała Olimpia de Gouges, pierwsza we Francji rzeczniczka sprawy kobiecej.
Słabe echo odpowiedziało jej. W paru stanach Ameryki zaledwie, w Nowej Zelandii i Australii otrzymała kobieta pełne prawa polityczno-społeczne. Europa, z wyjątkiem Finlandii i do pewnego stopnia Norwegii, obstaje przy dawnych ustrojach.
Życie wali w wyłomy, ale im młot silniejszy, z tym większym uporem zastawia je tradycja szańcami przeżytków.
Literatura
Bebel, Kobieta i socjalizm.