Dlatego-to nazywają go kosmopolitą47. Ale to jeno patryotyzm włoski, rozszerzony na wszystkie ziemie i ludy, to odnowiona i uszlachetniona przez idealizm duma rzymska Wergiliusza — uszlachetniona, bo pełna czci dla narodowych odrębności, zwyczajów i sympatyi. Z przedziwnem jasnowidztwem uznaje Dante zależność kultury od naturalnego ukształtowania kraju. To, co pisał w tej materyi i objaśniał przykładami w 1-ej księdze Monarchii, mogłoby również figurować w dziele takiego Buckle’a. Jego kosmopolityzm jest ideą i uczuciem nawskroś chrześcijańskiem, więcej: chrystusowo-poetyckiem. Jest to wielki subjektywny wszechpoemat, prozą scholastyczną napisany. Treścią jego: powszechna rzeczpospolita, federacya wszystkich ludów, w której przezydent nazywałby się imperatorem rzymskim48.

Tak więc Alighieri chciał świat z gruntu przetworzyć. To nie był mąż stanu, lecz prorok, apostoł; ale, że swe apostolstwo ubrał w formę traktatu politycznego i że przyszłość chciał zbudować natychmiast na dobrych chęciach żyjącego monarchy, więc był zarazem rewolucyonistą, rewolucyonistą jednak nowatorem, nie burzycielem. Swą wiarą w zbawienność państwa odsłania nam w sobie typ jaknajbardziej przeciw-anarchiczny. „Nie być obywatelem” — to było w jego oczach największem nieszczęściem. Jeśli miotał pioruny gniewu na Florencyę i Kuryę rzymską, nie były to kamienie rzucane z barykad w bojowej zapamiętałości sekciarza, lecz groty wymierzone przeciw bezrządowi właśnie i zamachom na święte posłannictwo cesarza rzymskiego. Groty te były niekiedy maczane w truciźnie uraz osobistych, ale godziły w to, co runąć powinno było.

II

Ale tego wysokiego stanowiska nie zdołali uszanować pisarze włoscy rewolucyjni. Szukając sprzymierzeńca w jakimś wielkim rodaku, trafili na Danta i zrobili go właśnie — sekciarzem. Wyzyskano jednostronnie obelgi rzucane przezeń na papieży w rozmaitych pieśniach Komedyi, wyzyskano to, że ich poddawał katuszom w swem Piekle za chciwość, którą piętnował słowy:

Z złota i srebra zrobiliście Boga:

Czemżeście różni dziś od bałwochwalców,

Jeżeli nie tem, że oni jednemu —

Wy stu bałwanom pokłon oddajecie?

(Piekło XIX).

Za obłudę księży, którą nielitościwie wyśmiewał: