46. Wegele (320). [przypis autorski]

47. Wegele, a za nim Klaczko. [przypis autorski]

48. imperator rzymski — Carducci zupełnie słusznie nazywa projektowany przez Danta związek ludów Una cristiana republica (L’opera di Dante 29). [przypis autorski]

49. CommentoDivina Commedia con commento analitico (Londra 1826). Sullo spirito antipapale che produsse etc. (1832). [przypis autorski]

50. B. I. C. E — co znaczy: „Ale szacunek, który mię całego/ Opanowuje dla B i dla I C E”. Wedle Arroux’a: E oznacza Enrico, a J, C — Jezus Chrystus. [przypis autorski]

51. Witte I — Rosetti’s Dante Erklärung. [przypis autorski]

52. kluczy i ceremoniałów, których świadomość przypisują Alighieremu — porównaj: Rozprawę powyższą Wittego, a także Feriusa Boissarda: Dante révolutionnaire et socialiste, mais non hérétique. Paryż 1858, wydanie 2-ie. [przypis autorski]

53. „Był to geniusz (...) wszystkich” — F. Boissard str. 77. [przypis autorski]

54. że w planach (...) naszej epoki — Ibidem 77–78. [przypis autorski]

55. Ciekawy i znamienny jest rodowód tego efektu z „Tragedyą Danta”, którym J. Klaczko kończy swą książkę, niby uroczystym epilogiem i zarazem ostateczną formułą geniuszu poety. Owoż, popierwsze, charakterystyka Danta jako kosmopolity jest dziełem Wegelego, co zresztą autor Wieczorów Florenckich przyznaje, ale tenże Wegele jest także ojcem pomysłu o tragiczności w losach idei Danta, czego z wielką — mniemam, ujmą dla prawdy i ścisłości — Klaczko nie zaznaczył. Godzi się wszakże objaśnić, że znakomity dziejopis niemiecki rozumie doskonale i uznaje całkowicie, iż ta idea imperium rzymskiego, którą wyszkicował Dante, nie ma w sobie nic prawdy, nie jest zgoła historyczną, jest mystyczną i właśnie jako taka i jako własna fikcya — dodam od siebie — podatną do wszelkich utopii (W. 356–7). Może więc być mowa jedynie o tragiczności tkwiącej w spełznieniu planu odbudowania światowładczej i wedle Danta opatrznościowej Romy. Lecz Roma – to tylko forma idei dantejskiej. Duch jej przetrwał niespożycie. Sam Wegele znakomicie osłabia i nawet do zera sprowadza w innych miejscach swego cennego dzieła to, co wyrzekł był o sprzeczności owej. Powiada bowiem trafnie, że Dante wolał okupić jedność Włoch (dodajmy — i ludów) małem ustępstwem dla obcego monarchy niż oddać je, jak przeciwnicy na poćwiertowanie przez własnych witeziów. Lecz nawet ten obezwładniony gdzieindziej motyw Wegelego można uważać prawie za lapsus calami, a więc za cóś niegodnego bynajmniej naśladownictwa. Całkiem też słusznie wykrzyknie Witte z powodu dzieła Wegelego i zarzutu, że Dante popełnił błąd „Jeżeli to było niedorzecznością (szukanie w światłem, przez Boga zesłanem, cesarstwie ratunku na tyranię dynastów i plebsu) — no, to, zaiste, jedną z najszlachetniejszych — niedorzecznością, którą z nim dzielili najlepsi i najrozumniejsi jego współcześnicy i najgorętsi patryoci (Witte tom I 77). Jakoż sam Wegele woła: „Ale dokąd wiódł drogowskaz przyszłości, to dostrzegł Dante swym orlim wzrokiem, i ta myśl stanowi właściwe, plenne ziarno wszystkich jego scholastycznych i mystycznych wywodów. „Pokój, Wolność i Sprawiedliwość” — toć to są ostatecznie najwyższe wymagania, które państwo i po dzień dzisiejszy sobie stawia”. Autor Wieczorów zaś umiłował sobie „stylowe” traktowanie Danta, jako wielkiego zjawiska „gotyckiego”; „tragedya” bezowocności pomogła więc zamknąć je (żeby snadź nie zepsuć stylu) w granicach epoki gotyckiej. Sądzę, że wielki utopista przyszłości — nie przeszłości — wolałby prędzej, aby pisma jego potraktowano ogniem, niż tym archaicznym złotym pyłem mumii. [przypis autorski]