— Żeby ona, bestia, lepiej te pieniądze oddała na bezdomnych, ta twoja królowa...
— Przepraszam, ani moja ani twoja; wiesz: nie dla psa kiełbasa...
Zauważyłem, że Aureliusz, dość małomówny, za bardzo się ożywiał w towarzystwie Pięknoszyjej, a i teraz, choć była reprezentowana tylko przez cyklameny, miał ochotę wiele gadać. Zmierzyłem mu temperaturę, a chociaż opadła już zupełnie, zabroniłem nadmiernej wymowy.
W południe przyszła Pięknoszyja. Wzięła się do przyrządzania posiłku dla Aureliusza i miałem wielką ochotę przyglądać się jej delikatnym pięknym palcom, gdy nastawiała maszynkę — jej wdzięcznemu fartuszkowi, który z sobą przyniósłszy, założyła, i w ogóle całej jej zgrabnej robocie. Ale ciągnęła mnie ulica i potrzeba orzeźwienia się po nocy — więc wyszedłem.
Wykąpawszy się gorąco u admirała zniszczonych na Wiśle dreadnoughtów403, wstąpiłem do Lourse’a. Kilku „sztabowców” miało już dość pewne wiadomości, że radosne poufne biuletyny generała Turbina wcale się nie sprawdziły. Owszem, uparcie wracał refren o zmarnowaniu dwóch korpusów rosyjskich, o spaleniu Sochaczewa, o ewakuacji nie tylko Skierniewic, ale i Błonia. Kogoś, co chciał jechać do Grodziska, przyjęto na dworcu śmiechem — pociągi nie odchodzą.
Komunikaty wodza naczelnego zawierają pewne ważne, prawie że umyślne niedomówienia, które niejako potwierdzają to, o czym mówią w mieście, a nadto przyznają się do konieczności zmian w dyslokacji wojsk. A co gorsza, mówią o powstrzymaniu ofensywy austriackiej w okręgu Sanoka i Liska; a więc Austriacy ponowili akcję zaczepną w Galicji zachodniej i wypierają Rosjan od Krakowa ku wschodowi.
Optymista z obozu Kosa miałby prawo podłożyć bogatą treść pod te natracenia.
Oczywiście, iż wróciwszy do niego, o rezultacie mojego polowania na kaczki nic nie powiedziałem; mogłaby wrócić gorączka. Na wszystkie zapytania odpowiedziałem stylem Joffre’a i Mikołaja Mikołajewicza: „istotnych zmian nie ma”.
Ale Aureliusz wziął na gadanie i podjadłszy sobie niezgorzej, zaczął nawracać Pięknoszyją.
— Pani myśli, że ja nienawidzę Moskali? Nic podobnego; w ogóle człowiek nowoczesny nie powinien nikogo nienawidzieć. Rozum, rozum, uznający albo nieuznający powinien zastępować uczucie. Nienawiść to artykuł handlu, stworzony przez klerykalną Warszawę. Moskali lubię... Musi pani wiedzieć, że ja pierwszy tłumaczyłem na polski Szczedrina. Sztubakiem404 jeszcze, umiałem na pamięć wszystkie śliczne liryki Puszkina i Lermontowa — i niektóre tłumaczyłem, np. Burzę, W minutu żyzni trudnuju, Kogda rosoj obryzgannyj duszystoj itd.