Pozwalam wam odrzec mi, że nie jestem Polakiem i że nie jestem Rosjaninem. Duch mój cierpliwie czekać będzie, jeśli to prawda, że duch trwa po śmierci ciała, aż ludzkość porzuci wielki kłam patriotyzmu dla małej, ale niezawodnej i nieobłudnej prawdy — interesu...

Tak głęboki ład we mnie zapanował, że mogłem wczoraj śpiewać. Śpiewałem po raz pierwszy od czterech miesięcy. Akompaniował mi, jak zwykle, Staś Zmigryder348, podniecał swym przedziwnym tonem i przypominał te noce letnie nad czarnymi wodami Pilicy, któreśmy ongi spędzali na śpiewie, muzyce i w gronie pięknych kobiet. Popełniliśmy herezję, wykonywując Schuberta, Brahmsa. Dwóch Grenadierów349 Schumana-Heinego odśpiewałem z furią Marsylianki — szczerze się podobała.

Wnet potem przypomniałem sobie, żem przecie spolszczył w wigilię wybuchu wojny, dla przyjaciółki — śpiewaczki Noc księżycową Schumana i Zdradę Brahmsa. Znajome i ukochane tony i rytmy największych pieśniarzów wzruszyły mnie, jak dusze zmartwychwstałe, jak skrzydlaci druhowie, co nagle od piekła i czyśćca armat przyleciały do mnie niby gołębice pokoju — i mimowolnie wyszeptałem te słowa przeraźliwie tęsknego zdziwienia Juliusza, gdy nagle pod niebem dalekiego wschodu ujrzał swoje żurawie znad Ikwy:

„Gdzież się to dzisiaj zobaczyłem z Wami!”350

2 grudnia, środa

Łódź stała się osią świata, „centrem Europy”.

Miałem rację, nazywając toczące się pod nią bitwy Grunwaldem dzisiejszej walki — słowiańszczyzny z germanizmem, no, i prawdę mówiąc, ze słowiańszczyzną.

Przecież Polacy, Rusini, Czesi, Kroaci, Słowacy, Słoweńcy itd., z którymi walczy Rosja, mają chyba prawo do nazwy Słowian.

Ale Grunwald to jeszcze nieskończony. Kto zwycięża, a kto ulega, nie wiadomo. Podają sobie z ust do ust wymianę depesz między dwoma generałami rosyjskimi. Jeden telegrafuje: „Przyślijcie posiłki, jesteśmy osaczeni”. Drugi odpowiada: „Bałwan! To właśnie my oskrzydliliśmy”. To symbolizuje położenie.

Komunikaty urzędowe składają się z dwóch stałych motywów: w Karpatach i w kierunku Krakowa Rosjanie idą bez przerwy dalej, biorą jeńców, artylerię, tabory, koleje; w okręgu Łódź-Łowicz losy się ważą. Cały świat już nazywa ten bój tytanicznym, rozstrzygającym. Francja i Anglia, czyli „Temps” i „Times”, wraz z resztą prasy nie wątpią, że skończy się on rychło klęską Niemców. I dziwują się wielce, że Niemcy jeszcze bombardują Diksmuide i Ypres — które zdaje się sforsowali — skoro nieprzyjaciel od wschodu prze ich do ich własnych bram. W ogólności koalicja wyobraża sobie olbrzymie zadanie Rosjan jako znacznie prostsze i łatwiejsze, niż np. my sobie wystawiamy.