I drzewom twej Ojczyzny słać pożegnanie rzewne?

Ty, ledwie przyodziana muślinu lekką tkanką,

Tam pod śniegiem i gradem skostniałabyś, wygnanko.

Jakbyś opłakiwała twój spokój i swobodę,

Gdyby, twardym gorsetem ścisnąwszy łono młode —

Przyszłoć o chleb wieczorny żebrać3 w tym naszym bagnie,

Sprzedając woń twych wdzięków każdemu, kto zapragnie,

I ścigać w zamyśleniu przez brudną mętów przesłonę

Nieobecnych kokosów widziadła rozproszone!

Przypisy: