Hymn do piękna

Czy znijdziesz z niebios, czyli otchłań cię wyzieje,

Piękności, wzrok twój boski i piekielny razem

Dobrodziejstwa i zbrodnie bez wyboru sieje —

I w tym działania wina jest wiernym obrazem1.

W twym oku zachód słońca i zórz łuny gorą2,

Rozlewasz wkoło wonie jak wieczór burzliwy:

Twe całusy napojem, usta są amforą,

Przez nie dziecko jest mężem, mąż słabnie tchórzliwy.

Czyś rodem z czarnych piekieł, czy z krain jutrzenki?