Mocarzu galerników, tęskliwy Pugecie7!

Watteau8 — karnawał, kędy krocie serc szlachetnych,

Płomieniąc się, unoszą motylimi loty,

Tłum ozdób lekkich, świeżych, co przy ogniach świetnych

Pająków — tchną w balowy wir szału zawroty.

Goya9 — zmora, — świat ciemny, gdzie wiedźmy trup dziecka

Warzą pośród sabatów, gdzie u luster baby,

A pończoszki — dziew rzesza naga i zdradziecka

Tak wdziewa, by szatanów skusiły powaby;

Delacroix10 — przez piekieł opętany mary,