Staw krwi pośród zielonych wiecznie sosen cienia,
Kędy pod niebem chmurnym dziwaczne fanfary
Płyną, jakby Webera11 tłumione westchnienia:
Te przekleństwa, bluźnierstwa, te skargi, zachwyty,
Te krzyki i łzy rzewne, i hymny weselne,
To przez sto labiryntów głos echem odbity,
Opium boskie, co serca upaja śmiertelne;
To hasło, przekazane przez legiony straży,
To rozkaz, przez tysiączne tuby powtarzany,
Majak, co się ze szczytu wież tysiąca żarzy,