U swych brunatnych piersi wszechświat wykarmiała

Mąż wyniosłej postaci, silny, mógł się śmiało

Pysznić gronem piękności, co go królem zwało,

Pysznić się ich powabem, nieskażonym niczym,

Gładkim, twardym, nęcącym ich ciałem dziewiczym!

Poeta, w którym dziś się chęć poznania zbudzi,

Tych wielkości pierwotnych, — gdy wejdzie śród ludzi

Tam, gdzie się ciało mężów i niewiast obnaża,

Chłód mu owiewa duszę, oko się przeraża

Obrazem pełnym grozy ich nędz i skażenia.