Gdy je w gardła znużeni leją pracownicy;

Ich pierś gorąca stokroć słodszą jest mogiłą,

Stokroć lepszą niż chłodne sklepienia piwnicy.

Słyszysz pieśni świąteczne? Słyszysz, jaka wrzawa?

Jak nadzieja szczebioce w mym łonie? Ty siądziesz,

Rozeprzesz się na stole, zakasasz rękawa —

I będziesz mię wysławiał, i szczęśliwym będziesz.

W oczach twej żony iskry rozkoszy rozżarzę;

Przeze mnie wzmocnion spłonie syn twój bladolicy:

Wątły atleta życia, znajdzie on w mej czarze