I drżę za każdą więzią2, co o bruk uderza;

Stuk głuchy jak klecących rusztowanie młotów.

Umysł mój jest jak w gruzy padająca wieża

Pod ciosami taranu nieustannych grzmotów.

I pod dźwięk tych łoskotów monotonnych piesień3,

Boję, iż się gdzieś trumna zabija z pośpiechem...

Dla kogo? Wczoraj było lato; dzisiaj jesień!

A stuk ten dzwoni odjazd tajemniczym echem.

2.

Lubię ócz twych podłużnych zielonawe błyski,