Mój duch — to dzwon pęknięty, co gdy się szamoce

W nudzie, pragnąc zaludnić pieśnią długie noce,

Głos jego osłabiony — często w złudzeń grze —

Wydaje się chrapaniem rannego — przez losy,

Co leży zapomniany pod trupimi stosy,

Który w strasznym wysiłku nieruchomy mrze!

Głos

Kolebka moja stała gdzieś u drzwi biblioteki:

Babelu91, gdzie baśń, romans — śród mądrych ksiąg ogromu,

Mieszały się — a z nimi w pyle Rzymiany, Greki;