Gdy niebo ołowiane cięży jak pokrywa,

Nad duchem, co się wije w nudów wiecznej mocy;

I gdy, mrocząc widnokrąg ta chmura straszliwa,

Zsyła nam dzień czarniejszy i pustszy od nocy;

Gdy świat podobnym turmie101 staje się ponurej,

Gdzie gasnąca Nadzieja na kształt nietoperza,

Bojaźliwymi skrzydły trzepoce o mury,

I głowę o spróchniałe posowy102 uderza;

I gdy deszcz, rozlewając strugi swe wilgotne,

Staje się niby krata olbrzymiej ciemnicy;