Dmucha rój baniek skrzydlaty,

Każda lot bierze,

Jakby ścigała gdzieś światy,

W sinym eterze.

Wątły, świecący glob fruwa,

Chyżymi loty,

Pęka — i tchnienie wypluwa,

Niby sen złoty.

Za każdą bańką głos czaszki

Słyszę, jak jęczy: