Dla cię wydziedziczony, luby mi człowiecze!
Wiem dobrze, ile trzeba na wzgórzu w posusze
Twego trudu i potu, i słonecznych żarów,
By we mnie wszczepić życie, by wlać we mnie duszę;
Mamże szkodzić? Niewdzięcznym być za tyle darów?
Zaprawdę, czuję rozkosz, kroplom moim miło,
Gdy je w gardła znużeni leją pracownicy;
Ich pierś gorąca stokroć słodszą jest mogiłą,
Stokroć lepszą niż chłodne sklepienia piwnicy.
Słyszysz pieśni świąteczne? Słyszysz, jaka wrzawa?