Lubieżny pocałunek chudej zalotnicy,

Muzyka nerwująca, a pełna tęsknicy,

Jak echo dalekiego cierpień ludzkich jęku,

Flaszo głęboka! wartoż to wszystko twej treści?

Ostrych balsamów, jakie łono twoje mieści,

I hojnie spragnionemu poecie użycza?

Ty mu dajesz nadzieję i miłość, i życie,

I dumę — ten skarb wszelkiej biedy — co na szczycie

Triumfu nas umieszcza i w rząd bogów wlicza!

Zmrok wieczorny