4.
Tak idźcie, stoicznie141, bez skarg, nieugięte,
W pośrodku żywych stolic mętnego chaosu,
Matki z łonem przebitym, hetery142 lub święte,
Których imiona niegdyś brzmiały śród rozgłosu.
Wy, coście były wdziękiem, coście były sławą,
Dziś nikt was nie zna! Nieraz opój143 rozbestwiony144
Swą szyderczą miłością znieważa was krwawo,
A w ślad skacząc przedrzeźnia ulicznik spodlony.
Cienie skurczone, co się wstydzicie istnienia,