Śliznące się wzdłuż murów, zgarbione, nieśmiałe,

Ach, dziś was nikt nie wita! (dziwne przeznaczenia!)

Szczątki ludzkości, już dla wieczności dojrzałe!

Lecz ja, który nad wami czuwam duszą tkliwą

I wzrokiem niespokojnym chwiejne śledzę kroki,

Jakbym był ojcem waszym, — doświadczam — o dziwo!

Skrycie, bez wiedzy waszej — radości głębokiej. —

Widzę uczuć młodzieńczych rozkwity, uśmiechy,

I dni dawno ubiegłych smug ciemny lub złoty,

Przerywam serc tysiącem szałów waszych grzechy,