Jakże drobną jest ziemia w przeszłości wspomnieniu!
Pewnego ranka z mózgiem, w którym myśl się pali,
Z sercem pełnym rozpaczy, mar i namiętności —
Odpływamy, kołysząc z rytmem srebrnej fali
Naszych dusz nieskończoność — na mórz skończoności.
Ci — chcą uciec z ojczyzny, macochy złowrogiej;
Ci — rzucić swych kołysek zgrozę, a niektórzy,
Zatopione w kobiety oczach astrologi,
Swoją Cyrce146 tyrańską o zapachu róży.
Aby nie zezwierzęceć, szukają miraży,