Palmowymi liściami chłodziło me czoło,

A jedyną ich troską było podsycanie

Bólu, który mną targał w wiekuistej ranie!

Cyganie w podróży

Proroczy lud o czarnych źrenicach ognistych

Wczoraj wyruszył w drogę — dzieci na ramionach

Dźwigając — albo karmiąc je falą śnieżystych

Skarbów mleka — co w zwisłych im płynie wymionach.

Mężczyźni idą pieszo z błyskającą bronią

Wzdłuż wozów, gdzie rodziny ich leżą skulone —