Przez dziwne drogi — sobie samemu nieznane —

Którędy kroczyć mogą li duchy świetlane;

Jak ten, co zbyt wysokie śmiał przestąpić koła,

Ogniem pychy szatańskiej porwany — zawoła:

«Jezusie, jam cię popchnął wysoko do góry,

Ale gdybym chciał z tobą walczyć na pazury,

To hańba twa byłaby równą twojej chwale...»

Natychmiast jego rozum w mgłę się rozwiał marną;

Blask tego słońca krepą osłonił się czarną;

Chaos padł na ten umysł, w którym niegdyś życie