U góry się zakończa jak potwór dwugłowy.

Ach, spójrz, wszak to zasłona tylko — tylko maska —

Ta twarz, co wargi w uśmiech czarowny ubiera;

A tam — spójrz — pomarszczona w upiorowe znamię —

Oto głowa istotna — oto twarz jej szczera —

Tyłem zwrócona do tej twarzy, która kłamie!

Biedna, piękna istoto! Te wspaniałe zdroje

Tych łez — do mojej duszy płyną skołatanej;

Twoje kłamstwo upaja mnie, a serce moje

U źródeł twej Boleści — leczy swoje rany.